Dodano:
04.09.2010, 10:38
Charytatywnie z mistrzem Polski
Tur Turek oraz Lech Poznań – mecz z udziałem tych drużyn odbył się w czwartek na turkowskim stadionie. Do nietypowego pojedynku mistrza Polski z drugoligowcem doszło za sprawą szczytnej idei pomocy mieszkańcom, zniszczonej przez powódź, Bogatyni.
W pierwszej odsłonie spotkania nie oglądaliśmy wielu akcji podbramkowych. Ciekawa sytuacja miała miejsce w 11 minucie. Po akcji Joëla Tshibamby oraz Jakuba Wilka piłka trafiła w pole karne do Artura Wichniarka. Napastnik Kolejorza bez namysłu uderzył na turkowską bramkę. Strzał ten okazał się niecelny, a gospodarzy od straty gola uratował słupek. Osiem minut później po raz kolejny w sytuacji strzeleckiej znalazł się Artur Wichniarek. Po otrzymaniu piłki od Seweryna Gancarczyka strzelił mocno, lecz piłka nie poleciała w światło bramki. Minutę później Tur wywalczył rzut wolny z około 25 metrów. Stały fragment został wykonany przez Davida Topolskiego, który posłał futbolówkę nad lewym „okienkiem” bramki mistrza Polski. W 35 minucie drużyna drugoligowca stworzyła sobie najlepszą sytuację w pierwszej części spotkania. Z dystansu uderzył Tomasz Ostalczyk. Strzał ten z wielkim trudem został obroniony przez Kotorowskiego, a piłka poleciała wprost na głowę Igora Witczaka. Zawodnik grający na co dzień w czwartej lidze niemieckiej, nie zdołał umieścić futbolówki w pustej bramce Kolejorza. Pięć minut później mistrzowie Polski strzelili pierwszą bramkę tego spotkania. Dawida Kręta pokonał Jan Zapotoka. Chwilę potem mogło być 1:1, ale po strzale Artura Bednarczyka piłka odbiła się od słupka.
Do drugiej części gry gospodarze podeszli z niesamowitą determinacją. Dzięki temu już w 48 minucie mogli cieszyć się z wyrównania. Najnowszy nabytek Tura – Valentin Cristian Muscalu - minąwszy defensorów Lecha bez problemu pokonał Grzegorza Kasprzika, który w przerwie zmienił Krzysztofa Kotorowskiego. Dokładnie minutę później na stadionie Tura po raz kolejny rozległa się wrzawa radości. Miejscowi objęli prowadzenie za sprawą Igora Witczaka, który po wzorcowym prostopadłym podaniu, znalazł się oko w oko z Kasprzikiem, nie dając mu najmniejszych szans.
Dalsza część drugiej odsłony spotkania to zdecydowana przewaga Tura. Warty odnotowania jest strzał Damiana Sędziaka z 61 minuty, po którym Grzegorz Kasprzik w ostatniej chwili wybił piłkę na rzut rożny. Kolejne zagrożenie bramki mistrzów Polski miało miejsce po rzucie wolnym z 75 minuty, gdy Ailton De Lima Silva strzelił minimalnie niecelnie, wskutek czego piłka przeleciała kilka centymetrów nad poprzeczką lechickiej bramki. Nieskuteczny tego dnia zespół Kolejorza nie stworzył sobie ani jednej sytuacji, po której wynik spotkania mógłby zmienić się na jego korzyść. W związku z tym turkowianie „dowieźli” korzystny rezultat do końca meczu i zapewne jeszcze długo wspominać będą wygraną z najlepszą w ubiegłym sezonie drużyną ekstraklasy.
Więcej zdjęć na www.terazTurek.pl
